Głodne dusze odchodzą głodne.

15.5.09

Ktoś próbuje spać

I

Są puste miejsca
Spalone ziemie
nie mniej żywe niż dżungla

Są wielkie przestrzenie
Oceany stepów
rozległe niczym przestrzeń życiowa Bombaju

Są poparzone punkty
Kratery wulkanów
ziejące ciepłem islandzkich brzegów

II

Są też jeziora
skute zimnem
jak nocna schodowa klatka

III

ktoś leży na klatce
ktoś leży na jeziorze
beton chłodny jak lód
lód chłodny jak beton

światło nad schodami ledwie się tli
udaje że jest
da sie dostrzec ten fałsz
światło na tafli jest prawdziwe
nie stwarza pozorów

betonowa noc
prawie świt
na lodzie zachodzi słońce
i rodzi się światło

ziemia jest twarda
schody są zimne
ktoś wtula się w narożnik
zasypia
i być może śni o jeziorze
śpiąc na tej klatce

w klatce


- - -


A być może w ogóle nie mógłby zasnąć. Schyłek wiosny oznacza początek lata, a tu się kręcą wszystko roku pory. Chciałbym umieć oddać wiernie śnieg i niebo. Zrobić biel, z kolorów. W farbach i w przenośni też.
Ciągły brak dłuższego momentu, żeby odetchnąć. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość, to ja wynajdę machinę czasu (inną niż zuruck denken) i sobie ten czas spowolnię, albo cofnę. Albo pewnego dnia nie wytrzymam i nie zrobię tego co do zrobienia mam. Odczuwam silną potrzebę odszukania harmonii. Odzyskania harmonii?



16 komentarzy:

Ithilloth pisze...

białe światło powstaje ze wszystkich barw. taką przewagę ma optyka nad farbami :)
uderzająco rzeczywiście odczuwa się ten wiersz, czytając go o drugiej w nocy, nieomal szczękając zębami, ze zmarzniętymi stopami i ramionami, okutana kocem.

ach, boski rezonans. gdziekolwiek jest - na pewno istnieje. tyle mogę Ci powiedzieć :>

Jatej. pisze...

W miejscu o prawdziwym świetle, chciałem zaznaczyć pryzmat i białe światło sklądające siez kolorów.
Czy to przewaga? ;> Wiesz, optyka jest skazana na ułożenie kolorów, a farby mają dowolność. Mogą podrobić światło, ale też powodować nowe wizualno-pseudoświetlne doznania.
Czym jest boski rezonans?

różowa pantera pisze...

nie zrobienie czasem tego, co do masz do zrobienia bywa bardzo odżywcze. polecam :)

Jatej. pisze...

Chyba bym miał wyrzuty sumienia.

różowa pantera pisze...

to przerąbane. ale da się z tego wyleczyć. albo zagłuszyć..? ;>

Jatej. pisze...

Powiedz mi więc, w co uciec, żeby zagłuszyć? Będę oklepany i tru: Czas mnie uleczy! ajak.

Marianna pisze...

znam szybsze sposoby :P pozbycie się wyrzutów sumienia to nie jest jednak taka łatwa sprawa.ponadto większość sposobów, które znam są dozwolone od lat osiemnastu... to tak pół żartem. kurczę, wykład bym mogła wygłosić nt. zwalczania chorobliwych wyrzutów sumienia.

aha, miało być "ożywcze" a nie "odżywcze"

Jatej. pisze...

A coś, co jest stricte mało hedonistyczne, przynosi umiarkowane, ale prawdziwe szczęście? ;>
Poza zjedzeniem kostki czekolady, zamiast całej tabliczki.
Wygłoś :>

różowa pantera pisze...

kurczę, "małe ale prawdziwe szczęście"? wymagający jesteś... to teraz będę poważna: jak odpowiednio zwiększysz dystans to te różne niezałatwione sprawy wydają się taakie malutkie. ostatecznie czy Twoje nieodrobione zadanie domowe zaburzy porządek świata? żyj chwilą, jutro możesz wpaść pod tramwaj u te sprawy..? a ja się mądrzę a sama jestem jednym wielkim wyrzutem.

a właśnie, przy okazji tej publicznej konwersacji chciałam Ci powiedzieć, że po naszym spotkaniu coś mnie tknęło i usunęłam z mojego bloga wszystkie zdjęcia przedstawiające choć kawałek mojej osoby. lepiej :)

różowa pantera pisze...

http://www.zamek.poznan.pl/news.php?id=288&view=full&PHPSESSID=9d037d22e29d66ad84ffc0b7c787bc3f

serdecznie polecam.

Jatej. pisze...

Żeby tu chodziło o nieodrobione zadania domowe i o mnie, to nie było by problemu. Ale co, jeśli zlecone zadanie może zaważayć na sprawie, w którą zaangażowane oprócz mnie jest jeszcze kilka osób? I co jeśli tych spraw jest więcej?
Dystansu do nieodrobionych zadań domowych mam chyba za dużo, a wyrzuty sumienia z tego powodu już dawno sobie uciekły.

To usuń jeszcze te podręczniki dla klasy ajbi, bo to najwięcej o Tobie mówi ;)

Ta. Wyniosłem z zamku taką ogromną 'ulotkę' kilustronnicową nt. PP, nawet chciałem iść, ale nie wyrobię się. Trudno. Zdasz mi relacje, jeśli pójdziesz ;>

Brzytwa Józka pisze...

Chłopcze, podobasz mi się. Jeżeli w wierszu trafi się już dobry trzywers jest obiecująco - a klatki schodowe skute lodem są wymowne, lubię nakładające się na siebie znaczenia - baw się semantyką, baw!

polonistka od ósmej boleści.

różowa pantera pisze...

nie, jednak nie mogę Twojego ostatniego komentarza pozostawić bez riposty.

czyżbyś nasłuchał się legend o ajbi? no cóż, czasami zdarza mi się wyjść z domu bez podręcznika, ale na spotkania o poezji zawsze biorę jakiś zeszyt od matematyki, żeby o 22.00 móc sobie wszystko jeszcze raz powtórzyć... nie ma zmiłuj ;)

zamykając wyrzutowe dywagacje - ostatecznie dobrze, że masz sumienie, nieprawdaż?

o wierszach się wypowiem jak zdołam oczyścić mózg.

pzdr

Ithilloth pisze...

boski rezonans to tak w skrócie harmonia, do której dąży się całe życie i zazwyczaj się jej nie osiąga z racji własnej niewiary. takie moje prywatne określenie ;]

Jatej. pisze...

Jakoś mi kompletnie nie pasujesz do legend o ajbi. Wszystko zależy od punktu z którego na to spojrzę. Ostatecznie myślę, że z pewnością nie źle, mimo chwilowych uciążliwości tego zjawiska.

Ith - Zapiszę w głowie sobie. Swoją drogą, kształtuje mi się w środku koncept na jakąś większą pracę literkową nt. właśnie harmonii i tego jaką rolę odgrywa w świecie. Nie obradzisz się, mam nadzieję, jeśli podkradnę tę frazę? ;>

Ithilloth pisze...

hym, wydaje mi się, że nie mam do tego praw autorskich. to tylko prywatne określenie, którego brzmienie jest mi bliskie. co Ty z tym zrobisz, to zaś Twoja sprawa :P